Podsumowanie 2020. A co dalej?

Podsumowanie 2020. A co dalej?

2020 – nie taki zły!

Inność minionego 2020 jest dla nas wszystkich jasna 🙂 Każde podsumowanie jakie widziałam podkreślało jak bardzo ostatnie 12 miesięcy zmieniło wszystkim nie tylko plany, ale też życie.

Dla mnie 2020 rok był jednym z lepszych pod kątem tego co się udało. Jego początek – pierwszy kwartał – był dla mnie trudny, ale to z zawodowego pola. Wszystko się jednak ustabilizowało już w kwietniu i… w zasadzie z każdym miesiącem było coraz lepiej. Choć były rzeczy, które się nie udały i nie poszły zgodnie z planem to nie narzekam. Miniony rok był dla mnie ważny 🙂 Tyle z ogólnych wrażeń, przejdźmy do konkretów.

Co planowałam na 2020 i jak mi poszła realizacja?

Rozpoczęłam rok z dwoma głównymi celami. W pierwszych tygodniach roku klarowały się kolejne pomysły i możliwości, które później również stały się takimi „celami pobocznymi” lub punktami jakie mogą mi pomóc w realizacji tego co bym chciała 🙂 Moje główne cele na 2020 to było:

  • Powrót do blogowania – jak widać, mogę odhaczyć w 100%. Założyłam ZKS, a w ostatnich miesiącach spełniłam swój plan 2 postów tygodniowo zgodnie z harmonogramem jaki stworzyłam 🙂
  • Zdanie Brązowej Odznaki Jeździeckiej (BOJ) – tutaj było blisko! Sytuacje losowe trochę pokrzyżowały plany, ale w zasadzie jesteśmy gotowe by – po powrocie do regularnych treningów – zaatakować BOJa. O tym dlaczego to jest „wyzwanie” dla mnie – mimo tylu lat jazdy – napiszę osobny post 🙂

Z planów-celów pobocznych jakie planowałam i udało się zrealizować mogę wyróżnić:

  • Przestawienie się ze stylu jazdy western na skoki – w tym zmiana sprzętu, przestawienie się na nieco inne działanie pomocami i ogólnie poukładanie sobie dużo w głowie.
  • Pojechanie z Darganą na szkolenie – to nawet udało się podwójnie! Pierwsze szkolenie było z p. Eweliną Zoń i dotyczyło Working Equitation. Drugie było typowo pod BOJ, gdzie trening ujeżdżeniowy i przejazd treningowy miałyśmy z p. Małgorzatą Brodziak.
  • Wyjazd treningowy z Darganą na skoki – to również udało się więcej niż raz. W zasadzie Dargana to koń obeznany w wyjazdach bardzo, ale to bardziej ja się musiałam (i nadal muszę) oswajać z parkurami.
  • Wyjazd treningowy z Darganą na towarzyskie ujeżdżenie – to był pamiętny wyjazd! Udało się po przygodach dostać na Partynice, a post o tym wleci już niedługo.

Były też rzeczy jakie planowałam pobocznie, a z różnych przyczyn nie udały się:

  • „Drugi Koń” – o tym nie pisałam otwarcie, ale w 2020 były plany związane z wyhodowaniem konia dla mnie. Kamphora (wybrana klacz-matka) niestety „nie załapała”. Za to miałam m.in. wycieczkę do Sierakowa, bo tam stacjonował upatrzony ogier Arctic. Zdobyłam też sporo wiedzy „od kuchni” hodowli koni 🙂
  • Start w zawodach Working Equitation – planowałam taki start w zasadzie od wiosny, a kiedy już było blisko to moje auto postanowiło umrzeć (więc i możliwość treningów przed zawodami). Samochód na szczęście zyskał drugie życie, ale za późno bym z sensem przygotowała się do startu – głównie program ujeżdżeniowy w WE jest dla nas wyzwaniem 🙂

Czego nie planowałam w 2020 i z jakim efektem?

Nigdy nie da się w 100% zaplanować przyszłości, a im dalej nasze plany sięgają tym bardziej ulegają zmianom. Czasami w miejsce jednych pomysłów wchodzą inne, bo uznamy je za bardziej atrakcyjne w realizacji. W moim przypadku było kilka takich nieplanowanych, ale bardzo pozytywnych pomysłów:

  • Warsztaty masażu koni pod okiem dr hab. inż. Marii Soroko – decyzja była dość spontaniczna jak zobaczyłam ogłoszenie o organizacji warsztatów w pobliżu Wrocławia. Mimo to, była bardzo trafiona – po tym jak nie udało się wystartować w WE to taki intensywny kurs był w sam raz!
  • Zrobienia Prostego Zielnika – pierwszy mini-produkt, ale sporo się przy nim nauczyłam pod kątem technicznym oraz organizacyjnym. To był taki projekt rozplanowany na intensywne kilka dni pracy tuż na sam koniec roku. Proces od pomysłu do „wydania” pokrywał częściowo etapy standardowego wydawania np. e-book’a – i tutaj miał dla mnie ogromną wartość 🙂

A co w 2021?

Plany są dość ambitne, bo 2021 ma być rokiem rozwoju. Zakładając ZKS myślałam, że na x lat zamknę się tylko na pisanie postów. No i cóż, już 31.12.2020 zamknęłam pierwszym mini-produktem i to by było na tyle z „tylko blogowania” 😉

Czego możecie się spodziewać po Z Konia Spadłam w 2021 roku?

  • Zakończenia serii archiwalnych postów MyLittleMonsters – ostatnie posty z MLM pojawią się na blogu w maju 2021. Ten harmonogram mam ułożony już od września 2020, więc konsekwentnie go realizuję 🙂
  • Nowe serie „końskie” – pojawi się więcej wiedzy, ale też więcej „mnie” i moich doświadczeń. Może i nie jestem jeźdźcem olimpijskim, ale doświadczenie i historie jakie mam będzie wartościowe dla innych ambitnych rekreantów 🙂
  • Nowe serie „zwierzęce” – trochę to trwało, ale ułożyłam sobie moją wizję bloga i treści jakie chcę publikować. Zgodnie z tym, będą pojawiać się posty nie tylko „końskie”, i nie tylko „chomicze”. Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów na tym etapie – wiem, że to co tutaj szykuję będzie dla Was wartościowe.
  • E-book – TAK. W planach na 2021 rok jest wydanie e-book’a. Prace nad nim już się zaczęły, a w najbliższych tygodniach będą bardzo prężne. Więcej szczegółów, ale też relacji z tworzenia i procesu pracy nad nim możecie się spodziewać niedługo! 🙂 

Takie są plany. Niektóre bardziej konkretne, a inne mniej. Nie mam pojęcia czy uda się wszystko zrealizować – w planowaniu też nie chodzi o to by robić wszystko na 100%, bo inaczej „beznadzieja”. Nawet jeśli uda mi się zrealizować tylko jeden z projektów jakie zaplanowałam to będę zadowolona. Z Konia Spadłam to coś, co robię „w czasie wolnym”, więc dużo zależy od sytuacji zawodowej oraz rodzinnej – życie! 🙂

Mam nadzieję, że 2021 będzie dla Was tak owocny, jak sobie tego życzycie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.