Aleja Gwiazd: Totilas

Aleja Gwiazd: Totilas

Historia zbiera bardzo różne scenariusze pisane przez los. Nie chciałam tak szybko wychodzić z taką „serią” postów o końskich sławach, ale wiadomość z 15.12.2020 roku skłoniła mnie do dokończenia tego wpisu.

Totilas, czyli Toto

Sława tego konia sięgnęła poza świat jeździecki około 10 lat temu, gdy wraz z Edwardem Galem stanowili niepokonany duet. Niezwyciężony koń, swój łabędzi śpiew miał w 2015 roku, a 14.12.2020 odszedł (kolka).

Młodość i początki

Urodził się 23. maja 2000 roku w Holandii, u hodowców J. K. Schuil i A. Visser. Kary ogier był synem znanego ogiera Gribaldi i klaczy Lominka.

Gribaldi to utytułowany ogier, z szeregiem sukcesów sportowych i hodowlanych. Lominka również miała świetne pochodzenie oraz dawała bardzo jakościowe potomstwo – warto zwrócić uwagę np. na klacz Uusminka (pełna siostra Totilasa).

Toto swoje pierwsze poważne starty rozpoczął pod holenderską zawodniczką Jiska van den Akker w wieku 5 lat. Bardzo szybko para znalazła się w czołówce, bo już na Mistrzostwach Świata Młodych Koni w 2005 roku zajęli wysokie, 4. miejsce w kategorii koni 5-letnich.

Był to rok przełomowy, bo po tym sukcesie jego hodowcy postanowili skontaktować się z Edwardem Galem. 35-letni Gal, którego wtedy podstawowym koniem był gniady ogier Lingh, przyjął ofertę.

Edward Gal i jego pierwsze ważne konie

Zwrócę tutaj uwagę na postać sławnego jeźdźca, z kilku powodów:

  • W latach 2003-2006 podstawowym koniem był Lingh, który również odszedł w tym roku (dokładnie 23.10.2020, w pięknym wieku 27 lat).
  • W 2007 roku jego podstawowym koniem był Gribaldi, więc ojciec Totilasa – z którym już wtedy również pracował od ~2 lat Gal. Sam Gribaldi będąc partnerem Gala miał już wtedy 14 lat, więc był w kwiecie wieku – choć jak na konia w wysokim sporcie jego czas emerytury zbliżał się drastycznie. Ostatni występ tej pary odbył się również w 2007 roku. Wybitny ogier odszedł w wieku 17 lat (10. lutego 2010 roku).
  • Toto był „następcą swego ojca” – w sposób dosłowny, ale też przenośny.

Dlaczego piszę o samym Galu i jego wcześniejszych koniach? Wierzę w to, że jeźdźcy znajdują się w danym miejscu dzięki swoim koniom – gdyby nie Lingh i Gribaldi nie wiem, czy Gal i Toto odnieśliby tak duży sukces. Inni mogą to nazywać przeznaczeniem, a ja staram się do tego dokładać aspekt zwykłego, mozolnego doświadczenia 🙂

[2004] Lingh i Edward Gal.
[2007] Gribaldi i Edward Gal.

Gal i Toto

Duet ten był niemal niepokonany od 2009 roku, gdy w Mistrzostwach Europy wywalczyli 2 złote medale (drużynowy oraz indywidualny freestyle GP) oraz 1 srebrny medal (indywidualny GP).

To właśnie ten freestyle z 2009 roku okazał się przełomowym momentem i miał ogromny wpływ nie tylko na jeźdźca, ale właśnie na sławę konia. Totilas jako pierwszy w historii koń przebił notę 90% za przejazd!

[2009] Totilas i Edward Gal jako pierwsi w historii uzyskali wynik ponad 90% – dokładnie 90.750%.

Seria sukcesów…

Szczyt ich formy nastał w 2010 roku, kiedy na Światowych Igrzyskach Jeździeckich zdobyli komplet 3 złotych medali: drużynowo, indywidualnie GP Special i indywidualnie GP freestyle. Byli niepokonani. Było o nich głośno. 

… a w cieniu.

Było też dużo kontrowersji. Okolice 2010 roku to czas, kiedy głośno mówiło się o szkodliwych metodach szkolenia koni, m.in. o rollkur (inaczej: hiperfleksja). Totilas wykazywał się również ogromną obszernością łopatki co powodowało załamanie m.in. równoległości kończyn w kłusie wyciągniętym (przednie kończyny potrafił niemal poziomo do ziemi ustawiać). Kiedyś usłyszałam komentarz, że:

Totilas w kłusie macha łapami jakby pomylił kłus ze stępem hiszpańskim

Stety-niestety w kierunku tak ogromnych zakresów stawów poszła hodowla koni ujeżdżeniowych – ich ruch często jest tak efektowny że wyraźnie odchodzi od kanonów ujeżdżenia klasycznego. Zwróćmy też uwagę na to, że te konie już za młodu są przez to obarczone ogromnym ryzykiem kontuzji i przeciążeń, a ich możliwości mogą skłaniać jeźdźców do drastycznego naginania granic młodych organizmów. Być może za jakiś czas czworoboki zostaną oceniane inaczej. Nie bez powodu zaznaczyłam we wpisie o dyscyplinach osobno ujeżdżenie klasyczne i ujeżdżenie sportowe. Jednak nie o tym ten wpis, wracamy do Toto. 

Koniec to nowy początek?

Po sukcesach w 2010 roku, Totilas został kupiony do Niemiec przez Paula Schockemöhle – to wstrząsnęło nie tylko holenderską kadrą (która została znacznie osłabiona), ale całym jeździeckim środowiskiem. Cena zakupu Toto nigdy nie została podana, ale w różnych źródłach (polskich i zagranicznych) spotykam się z zakresem 10 – 15 mln euro. Ten koń w ciągu kilku miesięcy nie tylko przebił 90% w notach przejazdu, ale stał się też najdroższym koniem ujeżdżeniowym na świecie. 

Nowy duet, nowe nadzieje

Partnerem Totilasa został niemiecki zawodnik Matthias Alexander Rath. Młody zawodnik ostatecznie wytypowany przez Paula Schockemöhle i Ann-Kathrin Linsenhoff (współwłaścicielka konia).

Nowy duet miał swój wielki sprawdzian w 2011 roku w Rotterdamie, gdzie nie obyło się bez sukcesu ze skandalem w tle. Zdobili drużynowo srebrny medal, jednak wielu krytyków i fanów Toto zwracało uwagę na wyraźny stres konia. Tuż po zakończeniu przejazdu również sam z siebie koń „schował się” wyraźnie, zwijając szyję (rollkur w stój) co obudziło ponownie kontrowersje i pytania w temacie metod treningowych.

[2011] Totilas i Matthias Alexander Rath w Rotterdamie.

Spadająca gwiazda?

Od 2011 roku kontrowersje dotyczące Totilasa jedynie rosły. Sukcesy występów były okraszone pytaniami o metody treningowe i widoczne większe spięcie-stres konia. Wysokiej rangi zawody ujeżdżeniowe powodowały dreszcz emocji – ale nie taki, jakich dostarczył nam duet Toto-Gal, a dreszczu niepewności…

2012 rok był kolejnym przełomowym, niestety w negatywnym aspekcie. Toto i Matthias Ruth wywalczyli w Niemczech wicemistrzowstwo, ale jednocześnie właściciele konia zostali oskarżeni o znęcanie się nad nim poprzez: rollkur, izolacje, niezapewnienie swobodnego ruchu poza boksem. W tym czasie coraz częściej powracała też kontuzja, która pokrywała się z teorią dotyczącą stosowania od lat treningu poprzez m.in. hiperfleksję. Z tego powodu Toto nie wystartował w 2012 roku w Igrzyskach Olimpijskich w Londynie – ileż bym dała, by zobaczyć jego przejazd olimpijski wraz z przejazdem innych świetnych koni m.in. zwycięzcę Valegro.

W kolejnych latach Totilas zostawał wycofany z wielu konkursów. Rok 2015 miał być rokiem powrotu konia do dużego sportu i być może – pobijania kolejnych rekordów – wielu miało nadzieje na IO Rio w 2016 roku. Konkurs w Hagen (2015) umocnił tę nadzieję w fanach Toto.

[2015] Totilas i Matthias Rath w konkursie Grand Prix w Hagen.

Łabędzi śpiew karej legendy

Roztlona nadzieja szybko zgasła, bo już na Mistrzostwach Europy w Akwizgranie w 2015 roku. W konkursie indywidualnym Totilas okazał się nieregularny, a duet został wygwizdany. Wielki koń, swój ostatni występ przerwał kulejąc w tle gwizdów…

Toto został wycofany, a właściciele i zawodnik po dokładnej diagnostyce ogiera przekazali wiadomość o jego stanie zdrowia. Powodem było bardzo bolesne stłuczenie okostnej. O ile kontuzje się zdarzają, tak krytykę wzbudziła postawa właścicieli i zawodnika – fakt, że nieregularny koń został zaprezentowany w kolejnej konkurencji bardzo wymagających zawodów, choć można go było wycofać przed felernym przejazdem.

Chciałabym jednak zaznaczyć, że nie winię tutaj Rath’a oraz obecnych właścicieli konia. Niestety, ale pierwsze kontuzje Toto zdarzyły się już u Gala i powiedzmy wprost – zawsze wiążą się z krytyką oraz pytaniami dotyczącymi metod treningowych. Ten wpis ma przybliżać historię konia, nie chcę oceniać „kto zrobił jaką krzywdę” – nie taka jest moja intencja. Podobnie, jak nie chciałam tutaj rozwijać głębiej tematu oceniania czworoboków i hodowli koni ujeżdżeniowych – to taka druga, i ostatnia, dygresja w tym wpisie.

Emerytura i kariera hodowlana

Totilas – w przeciwieństwie do wielu innych koni – nie miał oficjalnego pożegnania w postaci ostatniego, pięknego występu. Jego ostatni występ to ten „wygwizdany”. 

18. sierpnia 2015 roku Toto przeszedł na emeryturę sportową. Rozkwitła wtedy jego kariera hodowlana, bo pozostawił po sobie szereg potomstwa od różnych klaczy.

Niestety, również jako reproduktor ma mieszane opinie. Czemu? Jego potomstwo „nie zachwyca tak jak ojciec”, jest też wyraźnie zróżnicowane – ogromnie dużo zależy od matki i linii żeńskiej. Osobiście patrzę na to z ciekawością, bo o ile bezpośrednie potomstwo może być bardzo różne tak jego wnuczęta mogą mieć naprawdę fenomenalne możliwości… a przecież o to chodzi w hodowli, by prowadzić selekcje 🙂

Odszedł 14. grudnia 2020 roku w wieku 20 lat. Dla mnie jest to też łatwa do zapamiętania data, bo wiąże się z innymi ważnymi wydarzeniami (zwykła zbieżność), więc raczej łatwo o Toto nie zapomnę. Przyczyną śmierci była kolka – z którą niejeden jeździec miał do czynienia, która potrafi być podstępnym obliczem śmierci. Współczuję nie tylko właścicielom i zawodnikom mogącym pracować z tym koniem, ale również wszystkim, którzy – w jakiś sposób – odczuli tą informację.

A dla mnie?

Czemu zdecydowałam się na taki wpis? Dla mnie Totilas to był pierwszy koń ujeżdżeniowy jakiego lubiłam, tak po prostu. Obserwowałam go od kiedy był z Edwardem Galem, a później z ciekawością i niekiedy smutkiem śledziłam dalsze losy tego konia.

Dla mnie był – choć nie znałam go osobiście – jest to ważny koń w historii jeździectwa, ujeżdżenia, ale też mojej. Dlaczego? To właśnie kontrowersje z lat 2010-2012 wokół Totilasa skłoniły mnie by rozwijać swoją wiedzę jeździecką też w zakresie dobrobytu treningu i biomechaniki. To – niestety – na przykładzie jego przejazdów „ćwiczyłam oko” i porównywałam z innymi końmi ujeżdżeniowymi. Jestem też pewna, że nie raz wrócę do takiej analizy kilku koni – lubię porównywać i uczyć się w ten sposób.

Totilas to też koń, który – mimo kontrowersji – wraz z Galem wzbudza we mnie po prostu sympatię. Ich przejazd po wielu latach powoduje dreszcz – myśląc o Toto mam w głowie karego ogiera w takim wydaniu:

[2010] Totilas i Edward Gal w GP Freestyle.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.