Po prostu Koń: Podstawowe wymagania gatunku

Po prostu Koń: Podstawowe wymagania gatunku

Tyle się o tych koniach mówi, a jest nawet słynne porzekadło:

Pańskie oko konia tuczy

Nie będę się tutaj rozpisywać nad jego znaczeniem przenośnym, a pójdę nieco „dalej”. Co takiego należy tym zwierzętom zapewnić, by mówić o ich dobrobycie? 

I nie, nie chodzi mi o utuczonego konia z nadwagą, a jego zdrowie w pełnym spektrum: fizycznym oraz psychicznym 🙂 Pominę też kwestie związane z pracą z człowiekiem i treningiem.

Zdrowie fizyczne i psychiczne koni

By mówić o koniu zdrowym, nie chodzi tylko o fakt „Ma głowę i 4 nogi, nie kuleje, nie ma nałogów*”. Chodzi też o jego ogólną kondycję i brak innych chorób/zwyrodnień. Ciało konia to bardzo złożona konstrukcja – na szczęście dość dobrze już poznana w kontekście żywienia i utrzymania tego organizmu w dobrym zdrowiu.

*Nałogi to zachowania nawykowe, niekorzystne dla konia pod kątem zdrowotnym. Często – choć nie zawsze – wynikają z nudy. Najpopularniejsze nałogi to np. tkanie (bujanie się na boki na przednich nogach lub wręcz „spacerowanie” w miejscu, co powoduje duże obciążenia na stawach oraz asymetrię w ścieraniu się kopyt) lub łykanie (połykanie powietrza, co u koni powoduje wzdęcia, kolki i bóle brzucha; koń by „łyknąć” zazwyczaj opiera się zębami o coś twardego, przez co również niszczy górne siekacze).

Coraz więcej mówi się też o zwierzętach w kontekście ich potrzeb psychicznych, wynikających z ich natury. Jest to dobry kierunek i na pewno warto bliżej przyglądać się temu, czy nasi podopieczni mają zapewnione chociaż to „minimum” (choć bardzo nie lubię tego określenia to wiem, że niestety nie zawsze możliwe są duże zmiany i nie wszędzie są pewne możliwości).

W kolejnej części wpisu przejdziemy przez podstawowe wymagania, jakie każdy koń powinien mieć spełnione by mówić o „dobrych warunkach” dla niego 🙂

Dieta

Budowa układu trawiennego konia jest tak przystosowana, by niemal stale „trawić”. Koński żołądek stale produkuje soki trawienne, które mogą „nadżerać” ściany żołądka (czy np. odźwiernika lub dwunastnicy), gdy przez wiele godzin zwierze nie ma dostępu do pożywienia. Pominę tutaj dostęp do wody – uznaję za oczywiste, że konie muszą mieć do niej stale dostęp 🙂

Stały dostęp do siana

To podstawa żywienia koni – siano lub sianokiszonka. Uzupełniana innymi paszami objętościowymi jak np. słoma, trawokulki, susze (np. z lucerny) czy wysłodki buraczane.

Koński żołądek nie jest duży, ale bardzo duże są ich jelita. Z tego względu na raz koń dużo nie zje, ale potrzebuje tego pokarmu stale 🙂 Warto zdawać siano np. w siatkach o drobnych oczkach lub częściej, a mniejszymi porcjami w ciągu doby.

I nie, konie z „dużym brzuchem” to nie są konie grube – konie w innych miejscach niż ludzie odkładają tłuszczyk 😉 Duży brzuch u konia w ogólnie dobrej kondycji (umięśnienie, stan skóry i sierści, zachowanie) świadczyć może po prostu o… braku regularnej pracy 😉 Ale u konia, który jest chudy (widać mu np. kości miednicy lub można z kilku metrów liczyć żebra) duży brzuch może świadczyć np. o zarobaczeniu lub innym problemie zdrowotnym. Weźmy też poprawkę, że konie starsze lub z poważniejszymi problemami zdrowotnymi mogą wyglądać nieco „słabiej” od tych w sile wieku/zdrowszych.

Odpowiednia pasza treściwa

Pasze treściwe to np. owies, jęczmień czy specjalnie pasze gotowe, które można kupić. W przypadku koni odpowiadają one za np. większą energię (u koni sportowych), pełne pokrycie zapotrzebowania organizmu (np. u koni hodowlanych, klaczy w ciąży i młodych, rosnących koni) itd. Są też pasze weterynaryjne np. dla koni z problemami metabolicznymi jak zespół Cushinga czy dla „wrzodowców” (konie ze zdiagnozowanymi wrzodami).

Każdy koń powinien mieć indywidualnie dostosowaną dawkę paszy treściwej w zależności od tego:

  • jak wykorzystuje paszę (czy np. „tyje z powietrza” czy jest to typ „wiecznie je, a i tak chudy” – tak samo jak u ludzi 😉 ),
  • w jakim jest wieku (inaczej żywimy odsadka, a inaczej konia dorosłego),
  • w jakiej jest kondycji (odpowiednio do jego zdrowia i aktualnego stanu – ta sama klacz będzie innego żywienia potrzebować w okresie później ciąży i karmienia źrebaka, niż bez niego),
  • jaką pracę wykonuje (konie niepracujące lub pracujące bardzo lekko zazwyczaj nie potrzebują „fury” paszy, bo siano – dobrej jakości – bywa wystarczające; inaczej ma się sprawa z końmi pracującymi regularnie czy wręcz sportowymi).

To takie 4 podstawowe czynniki, jakie należy brać pod uwagę 🙂 Już dawno temu odeszło się od podejścia, że każdy koń 2-3 razy dziennie musi dostać 2kg owsa. Nie musi! 😉

Stajnia/boks/wiata i pastwisko

Konie kojarzą nam się zawsze ze stajnią – w dzień na pastwisku/padoku, a w nocy w boksach. Nie jest to złe, o ile zwierzęta te nie spędzają w stajni większości doby – jest to bardzo niezdrowe dla nich fizycznie, ale też psychicznie.

Zdarzają się stajnie, gdzie można trzymać konia w tzw. wolnowybiegowym trybie. To znaczy, że koń praktycznie cały czas spędza na pastwisku/padoku w towarzystwie stada. Z behawioralnego punktu widzenia jest to dla większości koni najkorzystniejszy tryb 🙂 Za schronienie robią im naturalne zadrzewienia oraz np. specjalnie budowane wiaty. 

Ciekawostka: konie dużo lepiej znoszą zimę niż lato, jeśli chodzi o pory roku. Ich organizmy bardzo dobrze radzą sobie z utrzymaniem ciepła ciała (a u zdrowego konia zimowa sierść jest naprawdę „szczelna”), a wyraźnie trudniej z upałami. Konie zimą w śniegu na pastwisku: ok. Konie latem w 40 stopniach bez cienia: stanowcze nie.

Przestrzeń i niewymuszony ruch

Jak pisałam w poście dotyczącym ewolucji koniowatych, ich kształtowanie było zależne od m.in. przestrzeni otwartej – pojawienie się stepów i prerii to był czynnik, jaki ukształtował dzisiejsze Equus.

Konie potrzebują możliwości niewymuszonego ruchu, który jest nie tylko niezbędny dla zdrowia fizycznego, ale i psychicznego. 

Z punktu widzenia dobrobytu koni, bardzo ważne jest pastwisko/padok z jak najdłuższym okresem „poza boksem”. To w praktyce wygląda różnie, ale w przypadku zdrowego konia zamykanie go na 22h w boksie i wyciąganie z niego na 2h treningu to jest zupełnie nie to…

Czemu w praktyce bywa różnie? Konie po operacjach/zabiegach czy w trakcie rehabilitacji często mogą mieć ograniczony swobodny ruch. Bywa też, że np. w dniu wyjazdu na zawody koń musi postać te kilka godzin w przyczepie i jakoś dojechać na zawody, tam też nikt nie będzie obcych koni „puszczać w stado” 😉 Natomiast to są szczególne sytuacje i warto, by takimi pozostały – codzienność naszych koni powinna wyglądać inaczej. 

Stado

Konie potrzebują stada i relacji z innymi przedstawicielami swojego gatunku. Powiem więcej – one potrzebują struktury w tym stadzie. 

Każde stado, czy to „rodzinne” (matki ze źrebakami, konie stojące ze sobą od wielu lat wspólnie bez większych zmian w stadzie) czy typowo pensjonatowe (konie wypuszczane na 4-10h dziennie w zależności od pory roku; często zmieniający się skład stada), funkcjonuje w określonych relacjach. Te relacje są niezbędne nie tylko na potrzeby porządku (hierarchia), ale też by zaspokoić potrzebę kontaktu i po prostu mieć możliwość kontaktu bezpośredniego z innymi (iskanie, zabawa, czy nawet „straszenie się”).

Konie, które są w stadach „stabilnych” są też często dużo spokojniejsze i pewniejsze w pracy z człowiekiem. Osobiście mam teorię, że koń bez możliwości „próbowania się” z innymi końmi w hierarchii będzie dużo chętniej próbować ustawiać człowieka w codziennej pracy – ale to tylko teoria, której nie próbuję weryfikować badaniami 😉 Inna sprawa, że są po prostu konie, które – z natury – zawsze będą dążyć do próby dominacji każdego (w bardziej lub mniej bezpośredni sposób) i nie jest to rzadkie 🙂

Opieka weterynaryjna i kowal

Udomowione konie wymagają też regularnej opieki weterynaryjnej oraz wizyt kowala/strugacza.

Każdy koń powinien być co najmniej 2x w roku odrobaczony (odpowiednimi preparatami). Pilnować należy również szczepień. To takie weterynaryjne minimum, bo wiadomo – jeśli dzieje się cokolwiek niepokojącego to naszym obowiązkiem jest zapewnić im możliwie najlepszą opiekę.

Dodatkowo coraz popularniejsze są usługi fizjoterapeutów, którzy mogą pomóc w utrzymaniu końskiego zdrowia na zacnym poziomie. Nie jest to wymóg, ale warto wiedzieć, że regularny masaż konia może pomóc nie tylko w możliwościach treningowych, ale też po prostu… w codziennym życiu 🙂 Moja kobyła np. polubiła dzięki temu stopniowo dotykanie w okolicy głowy (miała problem z dotykiem za potylicą, w okolicy uszu). Warto wybrać się na kurs masażu, bo takie podstawowe umiejętności potrafią dużo dać (również nam!) – o przykładowym kursie możecie przeczytać w relacji z kursu masażu z dr Soroko.

Jeśli chodzi o wizyty kowala/strugacza to powinny być one regularne (co 4-6 tygodni, max 8). Wcale nie trzeba kuć każdego konia! To jest częste przekonanie, że wszystkie konie się kuje (tak jak wszystkie konie jedzą suchy chleb – mój koń np. nie może za bardzo takowego dostawać z powodu wrzodów; to taka luźna uwaga do mniej doświadczonych Czytelników bloga 🙂 ).

Podsumowanie

Tak naprawdę kluczowe dla koni są: siano – przestrzeń – stado 🙂 regularne wizyty lekarza weterynarii i kowala, a do tego odpowiednio dobrana pasza treściwa i… mamy takie „podstawy” zapewnione 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.