MLM: Skąd masz chomika? – Domy Tymczasowe i Adopcje

MLM: Skąd masz chomika? – Domy Tymczasowe i Adopcje

Za nami wpisy dotyczące sklepów zoologicznych oraz serwisów ogłoszeniowych. Bardzo możliwe, że wielu Czytelników odebrało tamte wpisy jako „odradzanie” – i racja. Skoro odradzam tego typu ścieżki to w zasadzie skąd można takiego chomika mieć?

Adopcja

Chomika (czy innego drobnego, popularnego ssaka) można np. adoptować z Domu Tymczasowego lub od osoby, która w jakiś sposób została opiekunem ciężarnej samiczki i zależy jej na znalezieniu dobrych domów. Jak to wyłapać? Taka osoba umieści np. ogłoszenie na wartościowych grupach tematycznych, a nie „sprzedam z domowej hodowli za 30 zł” (jak to bywa w ogłoszeniach na różnych serwisach).

Czym jest adopcja zwierzęcia?

Adopcja zwierzęcia jest to przygarnięcie zwierzęcia bezdomnego/ze schroniska/ze stowarzyszenia/z fundacji lub od osoby prywatnej. W przypadku osób prywatnych nie powinna być żądana zapłata za zwierze, jak np. w przypadku schronisk (gdzie opłata za np. adopcję psa jest czymś normalnym).

We wpisie o serwisach ogłoszeniowych pisałam też o czynnikach, jak okoliczności i intencja. Warto zajrzeć, bo jest to dobre uzupełnienie również do tego wpisu.

Dom Tymczasowy, Organizacja czy osoba prywatna?

Ludzie pomagają w różny sposób. Niektórzy tworzą lub dołączają do fundacji/stowarzyszeń, a inni wolą działać „na własną rękę” jako Dom Tymczasowy. Nie ma złej formy – ważna jest uczciwość i szacunek względem ludzi, bo bez społeczności wokół takich organizacji i DT, te miejsca nie są w stanie funkcjonować i pełnić swojej misji. I działa to w obie strony zawsze 🙂

Organizacje

Schroniska, stowarzyszenia czy fundacje to wszystko są zorganizowane grupy ludzi, których łączy wspólny cel. 

Takie jednostki mają większą siłę przebicia niż pojedyncza osoba, bo np. mają więcej rąk do pomocy, uzupełniające się kompetencje czy grafiki. Najczęściej funkcjonują na zasadzie datków, bazarków i okazyjnych składek, np. w przypadku dużej akcji (a o kilku takich wspominałam we wpisie o sklepach zoologicznych – na dole strony są linki 😉 ). Część z nich może też przyjmować np. 1% podatku, więc jeśli macie takie zaufane stowarzyszenie to można wspierać 🙂

„Minusem” takich organizacji jest to, że często mają dużo zwierząt i stale pojawiają się nowe. Czemu minus?

  • Nie zawsze jest czas na bardzo indywidualne podejście do zwierzęcia z np. problemami behawioralnymi. 
  • Ich „siła przebicia” działa tak, że osoby znajdujące zwierzęta od razu chcą przekazać „kłopot” do takiej organizacji… a nie przecież odmówią pomocy.

Proces adopcji zależy od stowarzyszenia, jest to krok którego się nie ominie 🙂 Niekiedy trzeba spełnić szereg wymagań, aby adoptować od nich zwierze – zawsze należy zapoznać się z wymaganymi procedurami i jeśli one Wam nie odpowiadają to rozważcie inną organizację lub Dom Tymczasowy, hodowlę.

Domy Tymczasowe

Domy Tymczasowe (DT) to najczęściej osoby prywatne, niezrzeszone w organizacjach.

Prowadzenie DT to charytatywna forma pomocy zwierzętom. Kiedy prowadziłam okazjonalnie DT dla chomików (i psów, ale to dużo mniej – i z ramienia stwowarzyszenia) to nie oczekiwałam nic w zamian – chciałam po prostu znaleźć danemu zwierzakowi dobry dom 🙂 

W przypadku DT chomików wszystko szło „z mojej kieszeni” – tymczasowe lokum, wyposażenie, żywienie i opieka lek. weterynarii kiedy była wymagana. Tutaj proces adopcji zależał ode mnie – zależało mi na dobrych warunkach dla zwierzęcia, a wymagania były „unormowane” z innymi DT w Polsce. Dużo czasu wymagała nie tylko opieka nad zwierzęciem, ale też „rozgłoszenie go” oraz odpowiadanie na wiadomości (a nie wszystkie były kulturalne, lekko mówiąc…).

W przypadku DT psów działałam z ramienia stowarzyszenia, więc np. karmę dla szczeniaka dostawałam od nich. Nie zmienia to faktu, że akurat szczeniaki pożerają masę… czasu 😉 Tutaj procedura adopcji była po stronie stowarzyszenia, a ja znajdowałam czas na spotkanie z nowymi opiekunami, poznanie ich, zobaczenie jak szczeniak zareaguje itd. 🙂 Dopiero po takim spotkaniu była podejmowana decyzja dot. adopcji psa – kiedy moje obserwacje z takiego spotkania były ok, a po stronie stowarzyszenia wszystko również grało.

Do DT często trafiają zwierzęta znalezione przez przypadkowe osoby i „siecią znajomych” trafiają w polecone miejsce. Czasami kilka osób widząc np. chomiki w tragicznych warunkach organizuje wspólnie im pomoc. Taką sytuację ~2011 roku zrobiono na forum e-chomik, gdzie uratowano 15 chomików syryjskich z jednej klatki. Były tam 3 pokolenia zwierząt, a „matka wszystkich” była w ciąży – nie wiadomo czy nie z własnym synem… W kilka osób się wtedy zorganizowaliśmy i te chomiki zostały uratowane, zaopiekowane i wyadoptowane do nowych domów na terenie całej Polski. Warto pomagać mądrze i wspólnie 🙂

Osoby prywatne

Tutaj mieszą się te osoby, które w wyniku sytuacji losowych np. muszą oddać chomika czy zostali opiekunami kinder-niespodzianki (samiczki w ciąży) i muszą szukać nowych domów dla potomstwa.

O ile w sytuacji kinder-niespodzianki jest zawsze element dużego zaskoczenia i stresu, tak takie maluchy bardzo szybko na grupach docelowych znajdują domy. W zasadzie działa tutaj bardzo dobrze tzw. poczta pantoflowa i podbijanie postów/wiadomości.

W najgorszej sytuacji są osoby, które muszą oddać już starszego chomika. Pamiętam właśnie z forum e-chomik dziewczynkę, która trafiła do szpitala z powodu nagłej ostrej alergii – w efekcie jej podopieczny, prawie 2 letni „dżungarek” szukał domu – miał dobre warunki, był zadbany, tylko po prostu musiał znaleźć innego odpowiedzialnego opiekuna. Prawda jest taka, że decydując się na taką adopcję, czujemy się jak taki „dom tymczasowy” i chcemy jak najlepiej dla tego zwierzaka. Zostałam opiekunką tego malucha i kilka miesięcy miałam szansę spędzić z nim czas. Bardzo miło to wspominam, to było coś niespotykanego – do tej pory pomagałam raczej zwierzakom, które miały „całe życie przed sobą”. W sytuacji odwrotnej mamy dużo większą nostalgię, doceniamy inaczej każdy dzień.

A na co uważać w przypadku organizacji czy DT?

Niestety, nic nie jest czarno-białe. Tak jak w przypadku serwisów ogłoszeniowych można trafić na realną szansę pomocy i adopcji, tak w przypadku organizacji można trafić na… „biznes”.

Bardzo nie lubię, kiedy scrollując Facebook’a widziałam zbiórki na leczenie zwierząt w stanie dramatycznym. I nie mówię tutaj o „popularnych” zaniedbaniach jak zarobaczenie, grzybica czy wychudzenie (przykre, że takie przypadki nazywam „popularnymi”, ale w wielu wypadkach tak to wygląda). Przykład dramatycznego stanu zwierzęcia? Gryzoń z bardzo licznymi guzami (stanowiącymi prawie połowę masy ciała tego zwierzęcia!), liczne rany i wyniki krwi bardzo słabe… a organizacja robi zbiórkę na operacje – usunięcie połowy masy ciała, gdzie guzy mają bardzo rozwinięte ukrwienie oraz „naciskają” na wiele narządów powodując ich dysfunkcje. Próba ratunku takiego stworzenia dla mnie zahacza już pod znęcanie się i wyłudzanie pieniędzy od ludzi, którzy chcą pomóc. Chcą pomóc i ufają organizacji, że przecież w dobrej wierze, że może będzie lepiej… Nie. Takie zwierze się nacierpi i najpewniej nie wybudzi się z narkozy po zabiegu (a zabieg i tak należy opłacić, bez względu na wynik).

Dla kontr przykładu pokrótce opiszę przypadek operacji mojego konia – skręt jelit u koni to coś, co bez zabiegu kończy się śmiercią w kilka godzin i nigdy nie wiesz kiedy konia może to spotkać. Śmierć w męczarniach, gdzie dosłownie „jelita rozsadzają” się wewnątrz konia. Albo zabieg na cito w klinice, albo eutanazja jak najszybciej… My zdecydowaliśmy się ratować, więc trasa 200km do najbliższej kliniki. W efekcie usłyszałam od weterynarza, że już mamy rozpoczęty proces martwiczy i z 50% szans, koń ma zaledwie 20% szans wyjścia z tego…
I powiem tak: dałam klaczy szansę zawalczenia o swoje życie. Organizm był silny, zdrowy. Koń aż do momentu „głupiego jasia” zachowywał się bystro, nie był osowiały tylko – zgodnie ze wszystkimi, którzy ją wprowadzali z transportu do kliniki – ona tam szła, żeby wyjść. Nie dałabym jej tej szansy, gdyby było to koń przewlekle i ciężko chory, bo postawienie organizmu wycieńczonego chorobą w sytuacji dodatkowego obciążenia pozabiegowego jest nie fair… brutalne, ale prawdziwe.

Podsumowanie

Gdybym miała Wam ułatwić decyzję „Skąd wziąć zwierze?” to na pewno poleciłabym adopcję z DT lub organizacji. Ma to też inne plusy:

  • znamy charakter i temperament zwierzęcia
  • może być już oswojone
  • znamy stan zdrowia zwierzęcia

Taka ścieżka jest moim zdaniem – obok wyboru hodowli – najlepsza dla osób zaczynających swoją przygodę z drobnym ssakiem. Jest to też sposób pomocy, a jak już pisałam – pomagajmy mądrze 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.