MLM: „Chcę jakieś zwierzątko. Kupię sobie chomika!”

MLM: „Chcę jakieś zwierzątko. Kupię sobie chomika!”

„Chcę!” bardzo często jest podstawą do podejmowania decyzji oraz określonych działań. W samym „chcę” nie ma nic złego, ale w jego efekcie mogą nastąpić pozytywne, ale i negatywne następstwa – wszystko zależy od kontekstu. Wszystko pod wpływem jednej prostej myśli, ale co w momencie kiedy „Chcę!” odnosi się do żywego organizmu?

Ten wpis będzie właśnie o chęci zostania opiekunem zwierzęcia.

Wpis ten powstał na podstawie mojego tekstu "Chcę jakieś zwierzątko! Kupię sobie chomika!" (MLM) z 15.04.2014 roku i został zaktualizowany oraz odświeżony.

Jakie podstawowe pytania powinniśmy sobie zadać zanim podejmiemy decyzję?

Pozornie prosta sprawa, bo kto nam zabroni posiadać jakieś zwierze (o ile nie jest ono np. na liście CITES)? Nigdy nie byłam zwolennikiem nieprzemyślanych decyzji, zwłaszcza jeśli ma ona wpływ na życie innej istoty – jesteśmy odpowiedzialni za jej zdrowie, dobrobyt i jakość życia. Czy jest coś co powinno nas szczególnie zastanowić?

  1. Jakie zwierzę chcę i co o nim wiem?
  2. Co na to pozostali domownicy?
  3. Skąd wezmę zwierze?
  4. Jaką sumę miesięcznie mogę przeznaczyć na utrzymanie przyszłego zwierzęcia?
  5. Ile maksymalnie mogę wydać na początkowe wyposażenie zanim zwierze się pojawi?
  6. Ile mam wolnego czasu, który mogę poświęcić zwierzęciu?
  7. Jeśli mam inne zwierzęta w domu, to jak mogą wyglądać ich relacje?

Te 7 pytań uważałam za podstawowe kiedy powstawała pierwsza wersja tego wpisu kilka lat temu. Dzisiaj mam okazję z czystym sumieniem dodać tutaj kolejne punkty:

  1. Czy wiem gdzie znajdę godnego polecenia lekarza weterynarii specjalizującego się w wybranym gatunku?
  2. Czy zdaję sobie sprawę z ewentualnych kosztów leczenia, które mogą wielokrotnie przekraczać „rynkową cenę” zwierzęcia?
  3. Czy mam osobę godną zaufania, która na czas mojej nieobecności zaopiekuje się zwierzęciem, a w razie sytuacji krytycznej będzie w stanie skontaktować się z lek. weterynarii / kliniką?

Taka podstawowa lista 10 pytań, jak sami zauważycie prawie połowa z nich dotyczy szeroko rozumianych kosztów. Częstym błędem popełnianym w stanie „Chcę!” jest niedoszacowanie wydatków, ale też brak spojrzenia w przód – inne są koszty utrzymania młodego zwierzęcia, a inne seniora (np. zmianie ulega dieta lub częstotliwość kontroli weterynaryjnych).

1. Jakie zwierze chcę i co o nim wiem?

Myśląc o nowym zwierzęciu pod opieką najczęściej mamy już jakieś konkretne typy. Sprecyzowanie gatunku jest kluczowe, bo warunkuje wszystko z czym będziemy przez x czasu mieć do czynienia:

  • koszty (zwierze, wyposażenie, utrzymanie, opieka weterynarza)
  • czas (codzienna opieka, ale też sposób planowania urlopu)
  • miejsce w domu (pamiętajmy, że postawienie odpowiedniej klatki/terrarium/akwarium w dobrym miejscu jest bardzo ważne + „zapasy” pokarmu czy dodatkowe akcesoria/ściółkę też gdzieś warto trzymać)

Zanim jakiekolwiek zwierze trafi pod naszą opiekę powinniśmy posiadać o nim podstawową wiedzę i sprawdzić ją u zaufanego źródła – tutaj można posiłkować się np. grupami na Facebook’u i poświęcić czas na wszelaki research w Internecie 🙂 Ten etap im dłużej potrwa, tym mniejsza szansa na rozczarowanie (np. źle wybraną klatką za którą daliśmy 120zł, a jest dużo za mała).

2. Co na to pozostali domownicy?

Zanim zaczniemy bezpośrednio szykować się na przybycie nowego zwierzaka należy uzgodnić to z pozostałymi osobami. Niby oczywiste, ale pamiętam kilka przypadków młodszych osób, które trzymały np. chomika w tajemnicy. Osoby niepełnoletnie zazwyczaj nie mają innego wyboru, ale osoby pełnoletnie również powinny uszanować zdanie innych.

Dlaczego to takie ważne? Nie tylko dla dobrych relacji w domu, ale też łatwiej jest o ewentualną opiekę kiedy chcemy wyjechać np. na weekend i ktoś zostaje w domu 😉 O takich aspektach w szale „Chcę!” też nie zawsze każdy z nas pomyśli, a taka mała i oczywista rzecz naprawdę dużo znaczy.

3. Skąd wezmę zwierze?

Bardzo często pomijane pytanie, choć na przestrzeni tych ~6 lat widzę pewne zmiany na plus. Świadomość społeczeństwa w kwestii adopcji zwierząt rośnie – niekiedy wręcz za mocno do hasła „Nie kupuj – adoptuj!”, gdzie na równi stawia się pseudohodowle i etyczne hodowle (ale to temat na inny wpis 😉 ).

Wiele osób rozważając obecnie nowe zwierze już zaczyna szukać źródeł np. adopcji czy hodowli. Sklepy zoologiczne jako miejsca „nabycia” zwierzęcia stają się w wielu środowiskach niepolecane.

Pisząc wprost – kupując zwierze w sklepie zoologicznym wspieramy nieetyczne rozmnażanie (w okropnych warunkach, bez opieki lek. weterynarii) i narażamy się na bardzo dużą niewiadomą (nie znamy wieku, stanu zdrowia czy temperamentu danego osobnika; bardzo często w sklepach sprzedawcy nie potrafią nawet rozróżnić płci prawidłowo, a co dopiero mówić o bardziej fachowej wiedzy).

W Polsce od lat rozwija się temat adopcji, nie tylko psów i kotów, ale również królików czy gryzoni, są grupy poświęconem gadom i terrarystyce. No, ale obecnie nawet roślinki można adoptować – wystarczy rozejrzeć się „lokalnie”. Warto poszukać jeśli rozważamy adopcję 🙂

Są też w Polsce hodowle różnych gatunków zwierząt, nie tylko standardowych, ale i egzotycznych. Warto szukać grup tematycznych i nie kończyć poszukiwań na „pierwszym lepszym wyniku” 🙂

4. Jaką sumę miesięcznie mogę przeznaczyć na utrzymanie przyszłego zwierzęcia?

Ten temat jest jak góra lodowa, której obecnie zarysuje jedynie szczyt. Dlaczego? Będąc w fazie „Chcę!” najłatwiej o błąd niedoszacowania kosztów – ciężko też bez doświadczenia o nich myśleć i, z reguły, wolimy o tym za dużo nie myśleć.

Określenie kwoty jaką miesięcznie możemy przeznaczyć na zwierze to takie „być albo nie być” – niestety żyjemy w czasach, w których „bardziej opłaca się mieć dzieci niż zwierzęta”. Możemy to odczuć zwłaszcza jeśli zwierze będzie przewlekle chorować i wymagać stałego podawania nietanich leków…

W podstawowych kosztach utrzymania warto przejrzeć 2-3 sklepy internetowe i sprawdzić ceny głównych, zużywalnych rzeczy: podstawowa karma, dodatki żywieniowe (zioła, suplementy, gryzaki itp.), ściółka, zabawki i inne akcesoria. Na takie wydatki w skali miesiąca jesteśmy w stanie się mentalnie przygotować po zrobieniu takiego szacowania. Niestety koszty ew. nieprzewidzianego leczenia spadają zazwyczaj jak grom z nieba – ale o tym więcej w pytaniu 9.

5. Ile maksymalnie mogę wydać na początkowe wyposażenie zanim zwierze się pojawi?

Pytanie może wydawać się dziwne, gdyż „wyprawka” to koszt jednorazowy – ALE o ile jest przemyślany. Wierzcie mi, nie chcecie wydawać np. 300zł na wyprawkę dla chomika w sklepie zoologicznym, a później dowiedzieć się, że… przepłaciliście i klatka jest o połowę za mała niż powinna być, a kołowrotek jest niebezpieczny dla kręgosłupa zwierzęcia. Idzie się zirytować – a w klepie zwrotu nie przyjmą, a na np. OLX nie bardzo sprzedamy klatkę żeby kolejne zwierze się w niej nie męczyło (mnie by gryzło sumienie, gdybym tak zrobiła).

Złota myśl – co nagle to po diable. Jeśli w danej chwili nie mamy wystarczających środków na początkowe wyposażenie to odkładajmy dalej lub kompletujmy stopniowo. Podejmujmy świadome wybory konsumenckie – one nie dotyczą tylko zakupów „dla nas”, ale też w odniesieniu do branży zoologicznej czy jakiejkolwiek innej 🙂

6. Ile mam wolnego czasu, który mogę poświęcić zwierzęciu?

Decyzja zapadła, mamy materiały do samoedukacji i możemy zabierać się za kompletowanie wyprawki. A czy będziemy mieć czas na to konkretne zwierze? Może lepiej rozważyć mniej zajmujący gatunek, bardziej do „obserwacji”?

To jedno z tych pytań, które pomaga nam określi czy będziemy fair wobec naszego podopiecznego. Jeśli świadomie bierzemy do domu zwierze wymagające od nas uwagi, której nie możemy mu dać to świadczy jedynie o naszej samolubności. Weźmy też pod uwagę czas życia zwierzęcia i jak mogą zmieniać się jego potrzeby względem zmian w naszym życiu. Przykład: Czy wezmę świnki morskie ze sobą kiedy wyjadę na studia? I takich pytań można by sobie zadać bardzo dużo, bo wiele rzeczy jest oczywista – szkoła, studia/praca i to jak zmieni się nasza dyspozycyjność czasowa. Zwierze też się starzeje i powiedzmy wprost.. im starsze tym bardziej zależne od opiekuna, zwłaszcza kiedy zdrowie nie dopisuje.

Każdy gatunek jest nieco inny. Nie wymagajmy od chomika by zachowywał się w stosunku do nas tak jak świnki morskie. Nie wymagajmy od gekona lamparciego tego, że będzie lubił „głaskanie”. Świadomie zebrana wiedza oraz uczciwa do realiów decyzja to klucz do tego, byśmy nie żałowali wyboru. Musimy wiedzieć jakiego stopnia interakcji oczekujemy – obserwacja zachowań czy ścisła interakcja, a może wręcz przyjaźń?

Pamiętajmy, że zwierzęta (zgodnie ze swoją naturą) są dla nas w takim stopniu w jakim my jesteśmy dla nich  🙂 Tylko do nas należy podjęcie świadomego wyboru i pełna odpowiedzialność.

7. Jeśli mam inne zwierze w domu to jak mogą wyglądać ich relacje?

To zawsze było jedno z częstszych pytań na różnych grupach/forach. Musimy pamiętać, że pewne gatunki zwierząt nie powinny nigdy się poznać z naszej inicjatywy – nasz chomik wcale nie musi się powąchać z naszym yorkiem (a wręcz nie powinien, te terriery są bardzo niedoceniane przez wiele osób… ich pierwotne zadanie to było tępienie gryzoni 😉 ).

W przypadku gryzoni wyznaję zasadę, że nie powinny mieć one kontaktu z innymi zwierzętami. 

Jeśli chcemy obserwować zachowania międzygatunkowe to polecam zainteresować się akwarystyką (i np. inspirowanie się akwariami biotopowymi) 🙂 

8. Czy wiem gdzie znajdę godnego polecenia lekarza weterynarii specjalizującego się w wybranym gatunku?

I tak, to pytanie nie pojawiło się w pierwotnym wpisie. Dlaczego? Uważałam, że jest to zbyt oczywiste, ale lata obserwacji różnych środowisk związanych ze zwierzętami pokazały mi jedno – nie ma rzeczy oczywistych.

Jeśli decydujemy się na psa czy kota – dowiedzmy się, gdzie jest dobry specjalista od psów i kotów. Tak samo przy zwierzętach egzotycznych. Jeśli nasz podopieczny ma problem z okiem – poszukajmy, popytajmy o polecanego okulistę. Jeśli nasz pies ma problem z rzepką to postarajmy się o dobrego chirurga-ortopedę i skonsultujmy się z np. zoofizjoterapeutą w okresie rehabilitacji pozabiegowej.

Obecnie opiekunowie zwierząt mają niemal tak samo duże możliwości jak w medycynie i fizjoterapii ludzkiej – czasami ze względu na wielkość czy gatunek zwierzęcia pewne rzeczy są niemożliwe.. jednak możliwości stale rosną. Szukajmy tych najlepszych na daną chwilę.

9. Czy zdaję sobie sprawę z ewentualnych kosztów leczenia, które mogą wielokrotnie przekraczać „rynkową cenę” zwierzęcia?

Ostatnie pytanie dotyczące kosztów jako takich. Pisałam już o tym, że nagłych zachorowań czy wypadków nie przewidzimy. Jest natomiast jedna rzecz jaką przewidzieć możemy – starość.

Wiek seniora u każdego gatunku wiąże się prędzej czy później z osłabieniem odporności (i w efekcie łatwiejsze przeziebienia czy choroby dermatologiczne) i – niestety – z chorobami wieku. Bardzo często są to np. kłopoty z układem krwionośnym, zwyrodnienia stawów czy zmianami nowotworowymi.

Moja rada: do tego co Wam wyjdzie w takich szacowanych wydatkach podstawowych (pytanie 4) dołóżcie np. 20-100 zł miesięcznie, w zależności od możliwości. Niech to będzie kwota „na czarną godzinę”, „na w razie co” – wyobraźcie sobie, że po 2 latach odkładania np. 50 zł miesięcznie dużo spokojniej pokrywacie koszt comiesięcznych leków kardiologicznych dla Waszego chomika niż gdybyście nie mieli tych „na zaś” w przysłowiowej skarpecie. 

Idealną sytuacją jest, kiedy mamy stale odłożoną kwotę jeszcze zanim zwierze się pojawi w domu i mamy pewność, że stać nas na pokrycie kosztów ratowania zdrowia i życia podopiecznego. Natomiast życie pisze różne scenariusze, ale warto zastosować metodę „grosik do grosza” jeśli tylko mamy taką możliwość.

Ciekawostka: ceny różnią się w zależności od gabinetu, zwierzęcia czy usługi. Jako przykład z mojego życia niech będzie RTG zwierząt – świnki morskiej, psa i konia. Zdjęcia RTG kręgosłupa końskiego (w przeliczeniu za ujęcie) wychodzą najtaniej (~50 zł), podczas gdy za RTG przedzabiegowe w przypadku psa (operacja stawu kolanowego) i świnki morskiej (usuwanie dolnego siekacza w wyniku ropnia) „śmiałam się” (przez łzy), że koń jest tańszy… 🙂 Bywają dni, kiedy mówię Szczerbatkowi (eublefar lamparci), że z całej mojej ekipy jest najlepszy, bo najmniej problematyczny!

10. Czy mam osobę godną zaufania, która na czas mojej nieobecności zaopiekuje się zwierzęciem, a w razie sytuacji „krytycznej” będzie w stanie skontaktować się z lek. weterynarii / kliniką?

I tutaj można nawiązać do tego o czym pisałam pod pytaniem 2. Jeśli zwierze na które się zdecydujemy jest bardziej wymagające w opiece – czy to czasowo, czy np. ma specyficzną dietę (np. nie każdy poda naszemu kameleonowi jemeńskiemu żywe świerszcze w „panierce suplementów” czy nie przesadzi z ilością dodatków dla chomika hybrydy-cukrzyka).

Jeśli mamy zwierze, warto mieć zaufaną osobę, która tym zwierzem się zaopiekuje na czas naszej nieobecności. I warto takiej osobie nie tylko powiedzieć co i jak, ale też np. napisać instrukcje „ściągę” (jeśli jest mniej doświadczona), a niezbędne rzeczy zostawić np. w widocznym miejscu na biurku.

I bardzo ważne – jeśli jedziemy na urlop, zostawiajmy telefon kontaktowy do lek. weterynarii „prowadzącego” zwierze lub do najbliższego sprawdzonego gabinetu. 

Podsumowanie

Na dzień dzisiejszy to chyba tyle z podstawowych pytań, jakie powinniśmy wziąć pod uwagę w fazie „Chcę!”. Jak widać, taka lista nigdy nie jest kompletna – jeśli po kilku latach dodałam kilka punktów to bardzo możliwe, że za jakiś czas przyjęłaby ona jeszcze inną postać.

Może macie jakieś pytania, których tutaj nie ujęłam, a Waszym zdaniem są równie podstawowe?

Czy takie „odgrzewanie” tematu uważacie za sensowne patrząc na rosnący stale stopień świadomości?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.